Dalekie obserwacje – aktualności

Punkt w Nowinach Horynieckich wciąż zaskakuje! Na zdjęciu z Haliczem i Rozsypańcem łopaty turbin elektrowni wiatrowych pracujących w okolicach Sambora na Ukrainie w odległości prawie 100 kilometrów!

Wiatraki na Ukrainie – widok z Nowin Horynieckich. fot.Grzegorz Woźny
Wiatraki na Ukrainie – widok z Nowin Horynieckich. Widoczna kopuła cerkwi w Kłonicach (UA). fot.Grzegorz Woźny

Łopaty mają kilka metrów szerokości więc z takiego dystansu nie jest to może zbyt spektakularny widok jednak szczególnie cenny jest dla nas bo po raz kolejny potwierdza się możliwość zobaczenia obiektów stosunkowo niewielkich z dużych odległości. Coraz bardziej realne jest więc to na co czekamy – widok krzyża na Tarnicy z Roztocza Południowego. Na zdjęciach poniżej farmy wiatrowe Kalników i Hnatkowice – Orzechowce stojące bliżej Roztocza, widoczne z Nowin oraz z Łówczy.

Farma Hnatkowice – Orzechowce widok z Nowin. fot.Grzegorz Woźny
Farma Kalników widok z Nowin. fot.Grzegorz Woźny
Farma Hnatkowice – Orzechowce widok z Łówczy. fot. Grzegorz Kostur
Farma Kalników widok z Łówczy. fot. Grzegorz Kostur

Wiatraki wypatrzył Łukasz Wawrzyszko, zdjęcia z Łówczy Grzegorz Kostur, zdjęcia z Nowin Grzegorz Woźny.

Reklamy

Wodospad na młynie w Polance Horynieckiej

Zejście do południowo-roztoczańskich wodospadów to nie spacer po Dahanach ;). Szczególnie jeśli ma się ze sobą dwójkę dzieciaków w wieku 5,5 i 2,5 roku :). W takim właśnie składzie, w ramach edukacji roztoczańskiej zaryzykowałem zejście pod sam próg wodospadu w Polance Horynieckiej. Daliśmy radę!

A tak prezentuje się sam wodospad w przedwiosennym klimacie.

autor: Grzegorz Woźny



Magiczne Czartowe Pole

Rezerwat Czartowe Pole to klasyka turystyki roztoczańskiej. Miejsce piękne o każdej porze roku, ale wiosną ma swój specjalny urok. Wodospady, ruiny papierni, głęboka dolina… Odwiedzaliśmy Czartowe wiele razy, lecz nawet przejeżdżając nie sposób się nie zatrzymać choćby na krótką wycieczkę. Zdjęcia Paweł Rydzewski.

DSC03461DSC03459DSC03451DSC03437DSC03432DSC03431

 

Roztocze Południowe czy Wschodnie?

Południowo – wschodnia część Roztocza nazywana była i jest różnie. Przed II wojną, a także i później nazywano ten teren Roztoczem Rawskim. W obecnych realiach politycznych (Rawa Ruska znajduje się na terytorium Ukrainy) pomysł ten nie wydaje się udany. Zostaje więc: Południowe czy Wschodnie? Obydwie „opcje” mają zwolenników i przeciwników.

Nie będziemy ukrywać, że jesteśmy za Roztoczem Południowym. Dlaczego? Pomijając kwestie czysto psychologiczne (Wschód kojarzy nie za dobrze, a Południe przyjemnie) przyjrzyjmy się innym argumentom: (1) argument instytucjonalny: jako forma ochrony przyrody funkcjonuje „Południoworoztoczański Park Krajobrazowy”, (2) argument naukowy: wiele publikacji naukowych posługuje się terminem „Roztocze Południowe” i to od dawna, np. Roman Ney, „Miocen południowego Roztocza (…)” z 1969 roku, (3) argument turystyczny: w powojennych przewodnikach turystycznych nazwa “Roztocze Południowe” funkcjonuje od 1955 roku, gdy użyła jej Maria Bonkowicz; terminem ten posługują się Wójcikowski i Paczyński – autorzy chyba najbardziej klasycznego przewodnika roztoczańskiego; tej nazwy używa Artur Pawłowski (“Roztocze Południowe zwane też często Wschodnim”); o “Roztoczu Południowym” piszą znani przyrodnicy i turyści Izdebski i Grądziel, a także Grzegorz Rąkowski, autor bardzo popularnego przewodnika „Polska egzotyczna”; jest też mapa wydana przez Kartpol nosząca nazwę „Roztocze Południowe część polska mapa turystyczna 1:50 000”, (4) argument geograficzny – najczęściej przytaczany przez zwolenników „Wschodniego”: w znanym podziale regionów, Jerzy Kondracki ponoć jednoznacznie optuje za taką właśnie nazwą. Nie do końca tak jest. Kondracki pisze: „Roztocze Wschodnie (343.23) ze względu na położenie powinno się nazywać Południowym lub Południowo- Wschodnim”.

Najlepiej więc pozostawić swobodę wyboru w zakresie nazewnictwa, nie oglądając się na różne lokalne próby ogłaszania werdyktu rodem z przysłowiowego już wykładu Jana Tadeusza Stanisławskiego „O wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocy” – i vice versa.

My wybraliśmy „Południowe” 🙂

Torami dawnej kolejki wąskotorowej w Lasach Janowskich

Jak wiadomo Lasy Janowskie ongiś przecinały tory kolejki wąskotorowej o łącznej długości ok. 60 km. Omawiany tu fragment to niemal centralny odcinek. Przeszliśmy pozostałościami dawnej kolejki od okolic Łążka wgłąb kompleksu leśnego.

Zaczęliśmy przy szosie z Janowa do Łążka, by wkrótce trafić na dość nadwyrężony drewniany mostek. Podkłady były już trochę nadgnite, ale konstrukcja robiła w miarę solidne wrażenie – przeszliśmy.

Pierwszy mostek kolejowy (fot. Paweł Rydzewski)

Pierwszy mostek kolejowy (fot. Paweł Rydzewski)

Za mostkiem wyraźny nasyp prowadził nas przez łąki do pobliskiego lasu. Tu również przebieg kolejki był bardzo dobrze widoczny w terenie.

Nasyp w lesie (fot. Paweł Rydzewski)

Wkrótce niespodziewanie pojawił się drugi mostek – krótszy, ale w znacznie gorszym stanie. Pojawiło się pytanie: czy idziemy? W sumie okazało się, że pytanie jest retoryczne, bo któż zrezygnowałby z przyjemności przejścia po takim obiekcie? 😉 Trochę z duszą na ramieniu, ale jednak przeszliśmy.

Drugi mostek kolejowy (fot. Paweł Rydzewski)

Dalej szliśmy lasem, prowadziła nas droga biegnąca po dawnym nasypie kolejowym, na tym odcinku już mało widocznym.

Droga leśna prowadząca po dawnym nasypie (fot. Paweł Rydzewski)

O tym, że jednak jesteśmy wciąż „na torach” co rusz przypominały wystające z ziemi resztki podkładów, niekiedy z zachowanymi śrubami.

Pozostałości dawnych podkładów kolejowych (fot. Paweł Rydzewski)

Ogólnie biorąc była to bardzo przyjemna wycieczka, niepozbawiona nuty dramaturgii – przy pokonywaniu rozsypujących się mostków ;-). Wyprawę przygotował logistycznie i poprowadził Artur Pawłowski.